Dlaczego postanowiłam
zacząć intensywnie dbać o włosy?
Moją największą bolączką jest przetłuszczanie się włosów, z którym obecnie się już pogodziłam,
choć mam nadzieję, że prawidłowa pielęgnacja i tutaj coś pomoże.
Właśnie dlatego, że
od lat mam przetłuszczające się włosy nigdy nie myślałam, że może mnie
spotkać problem suchych włosów! Niestety tak się stało, moje włosy stały się przez ostatni rok sianowate, suche, nie można
rozczesać ich bez odżywki, zaczęły się plątać (robią się nawet supełki!), przy
dotknięciu aż chrzęszczą. Z drugiej strony przetłuszczają się tak szybko jak
przetłuszczały, wobec czego jeśli nie są myte codziennie (najlepiej z rana) na drugi dzień zaczynają już przypominać suche, tłuste strąki. Coś okropnego!
Końcówki zaczęły się bardzo
rozdwajać, co mnie początkowo szczególnie nie zmartwiło, bo miałam już taki
problem 2 razy w życiu i wtedy dość drastyczne cięcie pomogło za każdym razem. Jednak
teraz dodatkowo włosy zaczęły się łamać, z czym jeszcze nigdy nie miałam do
czynienia.
Włosy zwykle rosły mi
szybko, były też bardzo często podcinane, bo przez większość życia nosiłam krótkie fryzury, czasem
zapuszczałam na półdługie, potem znów obcinałam bez żalu. Od jakiegoś czasu to
się jednak zmieniło. Po pierwsze chciałabym zobaczyć jak to jest mieć zadbane, długie, piękne włosy, a po
drugie w niedalekiej przyszłości czeka
mnie mój własny ślub, na którym jak
każda panna młoda chciałabym wyglądać atrakcyjnie, a nauczona doświadczeniem
wiem, że z moich krótkich włosów
fryzjerka raczej nie byłaby w stanie wyczarować niczego ciekawego.
Właśnie to wszystko zmotywowało mnie do porządnej
pielęgnacji włosów. I walki o długość i gęstość, bo im szybciej nowe włosy będą
rosły, tym szybciej będę mogła pozbyć się tych najbardziej zniszczonych,
których już nie da się uratować.
STYCZEŃ 2013
10.01. 2013- 10.02. 2013.
Tygodniowy plan realizowany przez cały czas kuracji
Poniedziałek
Mycie: szampon Babydream
Odżywianie: Biovax, maseczka do włosów suchych i
zniszczonych.
Wcierka: Farmona Radical, odżywka wzmacniająco –
regenerująca do włosów suchych i zniszczonych.
Wtorek
Mycie: szampon Babydream
Odżywianie: Rossmann, Babydream fur Mama, Olejek do
pielęgnacji ciała.
Wcierka: Farmona Radical, odżywka wzmacniająco –
regenerująca do włosów suchych i zniszczonych.
Środa
Mycie:
szampon Babydream
Odżywianie:
Richards & Appleby, Natural Classics, Henna Treatment Wax.
Wcierka: Farmona Radical, odżywka wzmacniająco –
regenerująca do włosów suchych i zniszczonych.
Czwartek
Mycie: szampon Babydream
Wcierka: Farmona Radical, odżywka wzmacniająco –
regenerująca do włosów suchych i zniszczonych.
Odżywianie:
Hesh Pharma, Bhringraj Hair Oil.
Piątek
Mycie: szampon Babydream
Odżywianie: Rossmann, Babydream fur Mama, Olejek do
pielęgnacji ciała.
Wcierka: Farmona Radical, odżywka wzmacniająco –
regenerująca do włosów suchych i zniszczonych.
Sobota
Mycie:
szampon Babydream
Odżywianie:
Richards & Appleby, Natural Classics, Henna Treatment Wax.
Wcierka: Farmona Radical, odżywka wzmacniająco –
regenerująca do włosów suchych i zniszczonych.
Niedziela
Mycie: szampon z SLS: Garnien Ultra Doux.
Wcierka: Farmona Radical, odżywka wzmacniająco –
regenerująca do włosów suchych i zniszczonych.
Odżywianie:
Hesh Pharma, Bhringraj Hair Oil.
Suplementacja
Poniedziałek-Niedziela:
-Humavit skrzyp i pokrzywa 2x dziennie 2 tabletki.
- Calcium pantothenicum 2x dziennie 1 tabletka.
-Novophane 2 razy dziennie 1 tabletka.
Szczegóły
Taki ramowy plan pielęgnacji pomógł mi w wyrobieniu sobie nawyku codziennej, rutynowej pielęgnacji.
Wiele włosomaniaczek stosuje plany tygodniowe, a nawet dzienne, jednak ja
postanowiłam narzucić sobie dłuższy, sztywny plan i trzymać się go, co
dodatkowo pomogło mi w stwierdzeniu, które produkty sprawują się lepiej, które
gorzej i jakie jest ich działanie długofalowe.
Plan jednak nie był taki do końca sztywny, bo wprowadzałam
także w razie potrzeby (zwykle po klasycznym waxie albo olejach) dodatkowe
odżywki. Najczęściej używałam w tym celu maski
mlecznej Kallosa, stosowanej jak odżywka na
minutę lub dwie po umyciu włosów oraz Isany z olejkiem babassu i odżywki
Elisse (fioletowej) z Biedronki.
Statystycznie wychodzi, że
4 razy w tygodniu używałam olei (wprowadziłam je do pielęgnacji i od razu „z
grubej rury” zaczęłam faszerować nimi włosy) i 3 razy w tygodniu waxy, które jednak całkowicie różnią się od
siebie pod względem działania.
Olej Bhringraj
nakładałam na całe włosy i skórę głowy, nie żałowałam sobie. Babydream fur Mama stosowałam tylko na
długość, po stosowaniu na skalp włosy o wiele szybciej się przetłuszczały.
Zarówno jeden jak i drugi olejek
nakładałam na całą noc, na drugi dzień rano zmywałam.
Waxa nakładałam na
całe włosy i skórę głowy, natomiast Biovaxa
tylko na długość, bo inaczej obciążał włosy. Zarówno na jeden i drugi
nakładałam czepek i ogrzewałam suszarką, owijałam całość w ręcznik i siedziałam w turbanie około 20-50 minut.
Muszę przyznać, że ta miesięczna pielęgnacja całkiem dobrze
mi się udała, włosy nie były przeciążone, polubiły się z olejami i maskami do
włosów.
W planach mam kupić jakiś
zwykły, tani szampon z SLS z prostym składem do mycia raz w tygodniu, na
razie używam do tego celu Garniera, który już wcześniej dobrze się u mnie
sprawdzał. Nie znam się zbyt dobrze na składach ale widzę, że odżywka Elisse ma
dość nieciekawy, jednak używałam jej wcześniej przez kilka lat i sprawdzała się
przyzwoicie, więc na razie z niej nie zrezygnowałam. Po dokończeniu opakowania
chciałabym jednak przetestować inne odżywki, więc z Elisse na jakiś czas się
rozstanę.
Efekty:
Jestem dość zadowolona z efektów, moje włosy stały się:
- miększe
- bardziej błyszczące (szczególnie po olejach)
- wyczułam na głowie nowe włosy
- przy linii czoła babyhair (ale trudno mówić o jakimś
„wysypie”)
-zniszczone końcówki (które mam niestety na różnych
długościach, urok cieniowania) stały się jakby trochę mniej widoczne i
wyczuwalne
- albo sobie wymyślam, albo kolor jest trochę bardziej
ożywiony, włosy farbowane nie odróżniają
się jakoś niesamowicie od naturalnych odrostów.
- TŻ zauważył, że moje włosy są milsze w dotyku i jest ich
jakby więcej (co oznacza, że jednak jakieś efekty są i nie są to tylko moje
pobożne życzenia).
Ogólnie nie ma jakiegoś szału, ale jest o wiele lepiej,
przede wszystkim przy dotknięciu włosów czuć, że ich stan się poprawił.
Stan włosów po
miesiącu pielęgnacji
Zdjęcie nie do końca oddaje rzeczywistość, kolor jest trochę przekłamany. Jednak najważniejsze jest to, że zdjęcie było
robione tylko po myciu włosów tego dnia i nałożeniu odżywki z Isany, która
bardzo wysusza mi włosy! Tak więc kondycja włosów tego dnia była dość kiepska.
Można jednak zaobserwować, że moim włosom brakuje przede wszystkim objętości, gęstości i grubości, są
niestety dość rzadkie, co bardzo chciałabym zmienić.
Kolor jest teraz taki
sobie, gdyż bardzo szybko wypłukują
mi się z włosów farby, obecnie z pod
ciemnobrązowej farby wychodzi mi kolor rudy, na który nie maluję włosów już
od prawie dwóch lat. W tych miejscach, gdzie włosy były najbardziej rozjaśnione
rudoczerwoną farbą mam obecnie najbardziej zniszczone końcówki, a same włosy w
tych miejscach mają kolor zbliżony bardziej do miodowego blondu.
Zdjęcie może niezbyt
trafione, mam wzorzystą koszulę, która utrudnia
dokładne i klarowne przyjrzenie się włosom, było robione na szybko przed
moim wyjściem z domu, a potem już nie miałam możliwości zrobić nowego tego
dnia.
Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia na początku stycznia, dla
porównania, ale jak już pisałam w pierwszym poście nie zakładałam wtedy, że
będę robiła jakiekolwiek zdjęcia aby ocenić stan włosów. Nie sądziłam też, że
będę prowadziła bloga.
Jeśli macie jakieś sugestie i rady to bardzo proszę :-) Moja walka dopiero się zaczęła... kolejne wieści z frontu za miesiąc.
Na koniec jeszcze zdjęcie wszystkich produktów używanych przeze mnie przez ostatni miesiąc: